Najświętszego Serca Jezusowego

Parafia Rzymskokatolicka w Ełku

Od wielu lat w parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Ełku posługują siostry ze Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Misjonarek. Tym razem trzy pytania zadaliśmy siostrze Goretti OSB.

– Wróciła siostra do pracy w Ełku po kilkunastu latach. Jak z perspektywy czasu oceni siostra naszą parafię i miasto? Mocno się zmieniło?

– Wróciłam do Ełku po 12 latach. Wróciłam z radością do tej samej parafii i tej samej szkoły. Trochę to jest tak, jak powiedziała pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4:  „Po długich wakacjach nasza siostra wróciła”. Co się zmieniło? Ełk wypiękniał jeszcze bardziej i dzieci wyrosły. Miłe to, gdy słyszę w sklepie, w szkole, w urzędzie: siostra mnie uczyła. Cieszy mnie całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, czego nie było w poprzedniej parafii. Cieszy większa pobożność ludzi we wschodniej Polsce. A uczniowie? Tacy sami, czyli bardzo kochani.

 

– Zaangażowała się siostra w dzieła misyjne. Niedawno kolędowała siostra z dziećmi. Czy jest sens angażować się w pomoc misjonarzom i misjonarkom?

– Od małego dziecka odmawiałam codziennie różaniec. Jest to moja ukochana modlitwa. Zachęta, aby dzieci odmawiały codziennie różaniec jest moim hobby. Tutaj powstało w październiku Misyjne Koło Różańcowe. Nie stać nas na prawdziwy wyjazd do krajów typowo misyjnych, ale możemy, bez względu na wiek, stanowić modlitewne zaplecze dla misjonarzy walczących na pierwszej linii. Podczas kolędowania zbieraliśmy ofiary na misje. Mój kolega - ks. Grzegorz Rapa pracuje w Ługańsku na Ukrainie. To rzeczywiście linia frontu, bo kościół zburzony, niektórzy parafianie ze strachu uciekli z Ługańska, jeśli mieli gdzie, inni mieszkają w piwnicach. Najgorsza jest taka beznadzieja: co będzie dalej? Do domów zagląda głód i bieda. Pracy nie ma. Tym ludziom chcemy pomóc nie tylko modlitwą. Dołączając ofiary z październikowej loterii, wysłaliśmy ks. Grzegorzowi dwa tysiące złotych. To może nie tak dużo, ale duże było zaangażowanie dzieci. A ofiarodawcom serdecznie dziękujemy. O sens pomocy nawet nie ma co pytać. Błogosławieni miłosierni, współczujący.

– Wielu zna siostrę z zamiłowania do przedstawień teatralnych. Ostatnio można było obejrzeć „Do Betlejem nie jest daleko” w wykonaniu uczniów, nauczycieli i rodziców SP nr 4 w Ełku. Planuje siostra kolejne spektakle?

– Teatr to jedna z moich pasji. Zaczęło się od wspaniałej polonistki w szkole podstawowej. Graliśmy na okrągło. Potem w LO moim mistrzem słowa był pan dyrektor Stefan Kotlarczyk, jeden z najbliższych przyjaciół Ojca św. Jana Pawła II, współtwórca Teatru Rapsodycznego, w którym grali z Karolem Wojtyłą. W zakonie też grałyśmy na każde imieniny ważniejszych przełożonych. Katecheza dała pole do realizacji tej pasji. Czy jeszcze coś zagramy w Ełku? Pewnie tak, ale na razie odpoczywamy po świątecznym spektaklu.

Kanonicy.pl